Ostatnia aktualizacja: 21.04.2017


Na początku mojej przygody z kaktusami, tj. w czasie kiedy byłam jeszcze dzieckiem, uprawiałam kaktusy całkiem po swojemu. Nie czytałam żadnej literatury, po prostu posadziłam zdobyty kawałek kaktusa (byl to Echinopsis chamaecereus) do doniczki z ziemią i czekałam co z tego wyrośnie. Jednak, jako że pochodzę z rodziny ogrodniczej, mój instynkt podpowiadał mi co mniej więcej taki kaktus może lubić. Miał więc przepuszczalne podłoże (zwykła ziemia do kwiatów wymieszana ze żwirem), niewiele wody i rósł w malutkiej doniczce.
Od tego czasu wiele się zmieniło, sporo naczytałam się o uprawie kaktusów, jednak na tej stronie opiszę moje własne metody uprawy, które nie są zbyt skomplikowane.



WARUNKI UPRAWY

Na początek kilka słów wstępu.

Wiele kaktusów zakupionych np. w centrach ogrodniczych lub hipermarketach to rośliny pochodzące z importu. Nie ukrywam, że samej zdarzało mi się czasem kupić taką roślinkę, ale trzeba mieć jednak trochę doświadczenia aby udało się ją utrzymać przy życiu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że rośliny te produkowane są bardzo intensywnie, maksymalnie przyspiesza się ich wzrost, aby w jak najszybczym czasie uzyskać jak największe kaktusy, oczywiście po to, aby jak najszybciej je sprzedać. No i rosną w podłożu zupełnie nieodpowiednim do ich wymagań. Jest to torf, podłoże, które używane jest powszechnie w produkcji wielkotowarowej. Po wyschnięciu jego ponowne nawilżenie jest bardzo trudne.
Kolejny problem - rośliny takie nafaszerowane nawozami i zupełnie nieprzystosowane do zupełnie innych warunków niż te, w których przebywały do tej pory są mocno narażone na wszelkie infekcje. Bardzo często zdarza się więc że po przyniesieniu do domu taka roślina w dość krótkim czasie umiera. Więc trzeba liczyć się z tym ryzykiem.
Jest jeszcze jedno, bardzo poważne zagrożenie. Jeśli już uda się nam uchować taką roślinkę i przejawia ona objawy chęci do dalszego życia istnieje spore niebezpieczeństwo zawleczenia wraz z zakupionym kaktusem niebezpiecznych i trudnych do zwalczenia szkodników. Najgorszy i, niestety, bardzo powszechnie występujący w marketach szkodnik to wełnowiec. O nim więcej będzie w dziale o chorobach i szkodnikach.
A teraz do rzeczy.

PODŁOŻE
Swoje kaktusy uprawiam w dość prostej mieszance opracowanej dawno temu - mieszam torf, kompost i żwir w proporcjach mniej więcej takich: 1:1:2. Takie podłoże jest przepuszczalne, a jego pH wynosi około 5,5-6,0. Do tej pory wszystkie kaktusy od zawsze rosły mi w takiej mieszance, a efekt był bardzo dobry. Nie przykładałam wagi do tego, że niektóre kaktusy wolą podłoże zasadowe, inne bardziej kwaśne. Bo, jak pisałam, gdy zaczęłam zabawę z kaktusami, nie miałam żadnej wiedzy na ten temat. A że przez lata taka mieszanka sprawdzała się świetnie, to nie miałam potrzeby tego zmieniać. Teraz mam nieco większe pojęcie o wymaganiach poszczególnych gatunków. Takie lekko kwaśne podłoże faktycznie jest dobre do większości kaktusów. Są jednak gatunki wymagające gleby zasadowej oraz niektóre nieco bardziej kwaśnej. Ale o tym przy szczegółowym opisie gatunków.

PODLEWANIE
Bardzo często padające pytanie to "jak często podlewać kaktusy?"
Na takie pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, choć wiele osób chciałoby usłyszeć: raz w tygodniu, 2 x w tygodniu itp. To jednak zależy od bardzo wielu czynników. Podstawowa zasada, to podlewanie dopiero po całkowitym przeschnięciu podłoża. Dlatego, gdy nasze kaktusy stoją na slonecznym parapecie, to podczas upalnego lata standardowe doniczki o średnicy 5,5-6 cm przesychają błyskawicznie. Wtedy podlewać można nawet co 3 dni. Gdy jest deszczowo i chłodno, albo kaktus jest w dużej doniczce, wówczas wilgoć utrzymuje się znacznie dłużej.
Kaktusów nie podlewamy w ogóle podczas zimowania (patrz niżej).
Warto też pamiętać, że nawet jeśli podłoże przeschnie całkowicie, a kaktusów nie podlejemy, to moga one w warunkach takiej suszy przetrwać jeszcze długie tygodnie. Odbije się to na ich wzroście i wyglądzie (pomarszczą się), jednak możemy śmiało wyjechać na 2-tygodniowy urlop, kaktusom nic się nie stanie.

STANOWISKO
Trzymając kaktusy w szklarence trzeba je nieco zacieniować. Również w mieszkaniu kaktusom na południowym parapecie może być trudniej niż tym np. na wschodnim czy zachodnim oknie. Północnego okna raczej nie polecam, choć sana trzymam jendego cereusa na takim właśnie parapecie już od lat i ma się całkiem dobrze. W głębi mieszkania kaktusy będą się niestety wyciągać w stronę światła, co zdeformue ich pokrój.
Latem kaktusy można trzymać np. na balkonie czy w ogrodzie, najlepiej też nie narażać ich na bezpośrednie działanie promieni słonecznych przez cały dzień. Dotyczy to szczególnie kaktusów w maleńkich doniczkach, których po prostu nie nadążymy podlewać.

NAWOŻENIE
Kaktusy, które posadzone są do świeżej ziemi nie są nawożone przez około 2 lata. Przez ten czas zwykle muszą być przesadzone, więc znów mija je nawożenie. Jednak ogólnie rzecz biorąc kaktusy rosnące już długi czas w tej samej doniczce (podłożu) zaczynają tracić na wyglądzie. Przede wszystkim z ładnych, zielonych stają się matowe, bladsze, z czerwonawym odcieniem. Typowe objawy niedoborów składników pokarmowych. Jednak zauważyłam, że zamiast nawożenia wystarczy podlać je zakwaszoną wodą (na 10 litrów wody daję łyżkę octu). Otóż jeśli kaktusy przez tak długi czas podlewane były wodą z kranu, która często jest twarda, to wzrasta pH w doniczce, co blokuje przyswajanie wielu mikro i makroelementów. Dlatego zawkaszenie z powrotem uwalnia zablokowane składniki i kaktusy nabierają znów życia. Oczywiście nawożenie podczas wieloletniej uprawy bez przesadzania też jest konieczne, używam w tym celu wieloskładnikowych nawozów rozpuszczalnych z przewagą P i K i stosuję je bardziej rozcieńczone niż wskazuje instrukcja na opakowaniu. Nawożę zwykle raz w roku.



ZIMOWANIE

Kaktusy rosnących w naturze przechodzą okres spoczynku. Związane jest to przede wszystkim z czasowym, często długotrwałym niedoborem wody. Rośliny przestają wówczas rosnąć czekając na lepsze czasy. W naszych warunkach zapewnienie kaktusom okresu spoczynku jest niezbędne do prawidłowego wzrostu i obfitego kwitnienia tych roślin. Co prawda kaktusom uprawianym w mieszkaniu czy szklarni raczej nie grozi długotrwała susza, jednak występują inne warunki niesprzyjające wzrostowi - niedobór światła, z którym mamy do czynienia zimą.
Okres spoczynku zapobiega deformacjom roślin, którym ulegałyby rosnąc w warunkach niedoboru światła. Nowe pędy byłyby cienkie, jasnozielone i delikatne.
Zimowanie także bardzo pozytywnie wpływa na obfitość kwitnienia, a u wielu gatunków jest niezbędne, aby w ogóle zakwitły.
Polega to na tym, że od września - października zupełnie przestajemy kaktusy podlewać, przenosimy je do chłodnego pomieszczenia o temperaturze 5-12oC (w takich warunkach mogą, ale nie muszą mieć światła), a podlewamy je ponownie (pierwszy raz bardzo ostrożnie) dopiero wiosną, od marca-kwietnia, ale dopiero po przeniesieniu do cieplejszego i jasnego pomieszczenia. Jeśli przetrzymywaliśmy kaktusy w miejscu bez dostępu światła lub z dostępem bardzo słabym (np. piwnica), to w tym okresie trzeba uważać, aby nie wystawiać ich od razu na bezpośrednie działanie promieni słonecznych - poparzenia są wówczas gwarantowane. Kaktusy trzeba w takim wypadku przez co najmniej kilka dni nakryć siatką cieniującą lub agrowłókniną, a w warunkach domowych po prostu gazetą, lub ustawić za firanką czy w mniej nasłonecznionym miejscu.

Stapelie
Teoretycznie, wg książek stapelie wymagają innego zimowania niż kaktusy. Przede wszystkim są wrażliwe na przesuszenie korzeni, dlatego trzeba je od czasu do czasu podlewać. Mimo to ja stapelie (a przynajmniej Orbea variegata i Caraluma europaea) przenoszę wraz ze wszystkimi moimi kaktusami do piwnicy, w ogóle nie podlewam przez okres zimy i zimują mi bez żadnego problemu, wiosną ładnie odzyskują turgor. Co więcej, tak samo potraktowałam siewki stapelii! Roślinki miały po kilka cm wysokości, po zimie leżały na ziemi, zupełnie zwiędłe, a mimo to szybko powróciły do życia po podlaniu. Więc z tą wrażliwością na suszę nie do końca się zgadzam.

W domowych warunkach można stapelie przez okres zimy trzymać po prostu na parapecie okiennym, w jak najjaśniejszym i najchłodniejszym miejscu i rzadko, delikatnie podlewać, tak by nie pobudzać ich za bardzo do wzrostu, ale też by nie przesuszyć za bardzo.



WYSIEW NASION

Nasiona w warunkach domowych najlepiej wysiewać od kwietnia do września, wcześniej tylko wówczas, gdy siewy doświetlamy.
W literaturze i Internecie poznać można wiele metod siewu kaktusów. Ja, metodą prób i błędów opracowałam następującą metodę.

Doniczkę wypełniam w 3/4 objętości mieszanką przygotowaną samodzielnie (mieszanina substratu torfowego lub podłoża do wysiewu nasion ze żwirkiem lub piaskiem w proporcji 1:1). Może to być także specjalne podłoże do kaktusów dostępne w sklepach.
Do tak przygotowanego podłoża warto dodać pył węgla drzewnego, który działa hamująco na rozwój patogenów
Na wierzch tego podłoża wysypuję około 1 cm warstwę piasku.

Następnie bardzo mocno podlewam (zwykłą wodą z kranu), tak by woda stała na podstawce, a podłoże było bardzo mokre (jak błoto). Doniczki z wysianymi nasionami ustawiam na tacy. W tak bardzo mokre podłoże wysiewam nasiona - przez 2-3 dni powinny być one niemal pływać.
Ważna uwaga - nasion nie wolno przysypywać, a jedynie lekko docisnąć do podłoża! Wyjątkiem są tylko duże nasiona opuncji oraz, o czym wspominam niżej - nasiona stapelii (to jednak nie jest kaktus!).

Doniczki z wysianymi nasionami muszą stać w jasnym miejscu, powinny mieć cały czas bardzo wilgotno, dlatego najlepiej przykryć wysiewy szybą lub woreczkiem. Ale uwaga - nie można narażać wówczas siewów na działanie promieni słonecznych, bo może doprowadzić to do zbyt dużego wzrostu temperatury pod szkłem i w efekcie siewki ugotują się! Miejsce musi być jasne, ale nie słoneczne! Na wszelki wypadek, w celu uniknięcia pojawienia się odglebowych chorób grzybowych i gnicia siewek, zaleca się ich jednorazowe spryskanie lub podlanie roztworem środka grzybobójczego, np. o nazwie Previcur (1,5 ml na 1 l wody). Jest to ważne, ponieważ w warunkach tak dużej wilgotności niemal zawsze pojawi się pleśń, a więc straty w siewkach. Wysiewy należy kontrolować, aby nie dopuścić do przeschnięcia podłoża. Można je podlewać używając spryskiwacza do roślin. Można podlewać też metodą podsiąkową (ja tak robię)- należy wlać tak dużo wody w podstawkę , aby cała ziemia nią nasiąkła). Podłoże powinno być ciągle wilgotne. Woreczek lub szybę usuwa się dopiero wówczas, gdy większość nasion wykiełkuje. Chyba że zaobserwujemy pleśń , wówczas trzeba zainfekowaną doniczkę wyciągnąć i pozwolić lekko przeschnąć, co hamuje rozwój grzyba i tym sposobem jest szansa na uratowanie reszty siewek.

Kiełkowanie nasion trwa od kilku dni do kilku tygodni, co zależy od terminu siewu i gatunku.
Gatunki z rodzaju Astrophytum wschodzą bardzo szybko, w przeciągu kilku dni. To samo dotyczy nasion gatunków Frailea. Natomiast inne kaktusy, które posiadam w swojej ofercie wschodzą raczej długo, od tygodnia do nawet 2 miesięcy. Często bywa i tak, że część nasion danego gatunku wykiełkuje w ciągu np. 2 tygodni a po upływie 2 miesięcy nagle zaczyna się powtórne kiełkowanie i wówczas wschodzi reszta nasion. Dlatego tak ważna jest cierpliwość!

Gdy nasiona już wykiełkowały, podłoże nie powinno być już tak bardzo mokre, jednak nie powinno się też dopuścić do zbyt mocnego i długiego przesuszenia siewek (nic im się nie stanie, bez podlewania mogą przetrwać długie tygodnie - im starsze siweki, tym dłużej, ale bardzo spowolni to ich wzrost). Siewki można pozostawić długi czas bez pikowania, lubią rosnąć w dużym zagęszczeniu. Z przesadzaniem można czekać tak długo, aż siewki już nie będą mieściły się w pojemniku (może to potrwać kilka miesięcy, a nawet rok lub dłużej, w zależności od tego, jak duży pojemnik został użyty). Oczywiście nic się nie stanie, jeśli zostaną przesadzone wcześniej. Podrośnięte siewki można sadzić do standardowego podłoża do kaktusów lub ziemi kwiatowej wymieszanej ze żwirem w proporcjach 1:1. Albo do takiej mieszanki, o której piszę wcześniej - torf+kompost+żwir (1:1:2).

UWAGA!!!
Niektóre gatunki w naturze rosną na stanowiskach bogatych w skały wapienne. Dlatego potrzebują one do dobrego wzrostu podłoża o pH > 7. Także ich nasiona należy wysiać do gleby zasadowej (można dosypać wapna w celu odkwaszenia). Gatunki wymagające gleby zasadowej to:

Projekt: Anna Banasiak
Wykonanie: Grzegorz Lewandowski